Latest Posts

















Z lekkim opóźnieniem  wrzucam kulturalny rozkład jazdy na luty. Zbliżają się Walentynki  i z tej okazji przygotowano kilka ciekawych rzeczy.  Byłam jednak zaskoczona, że znalazłam nie za wiele imprez z okazji Święta Zakochanych. Najbliższe dni obfitują w wiele koncertów z różnych rodzajów muzyki.

Siedemnastego lutego w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach odbędą się Walentynki Irlandzkie pod hasłem "Miłość Jest Najważniejsza". Tradycyjne utwory oraz tance celtyckie w wykonaniu zespołu Jig Reel Maniacs. Więcej informacji znajdziesz tutaj. Natomiast w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” również w Walentynki będzie miało miejsce spotkanie z prof. Antonim Dudkiem „Okrągły Stół – fakty i mity” poświęcone początkom kształtowania się III RP

Wielbicieli rożnych gatunków muzycznych czekają w najbliższych dniach w Kieleckim Centrum Kultury bardzo różnorakie koncerty. Wszyscy miłośnicy jazzu powinni 14 lutego o godz. 19:00 znaleźć się w  Kieleckim Centrum Kultury na koncercie Wojtka Mazolewskiego „Komeda”. Natomiast 15 lutego w tym samym miejscu możemy usłyszeć Grzegorza Turnaua promującego swoją najnowszą płytę „Bedford School”. Sobota 16 lutego to dzień zarezerwowany dla Michała Bajora, gdzie będzie można usłyszeć koncert podsumowujący jego wieloletnią twórczość. 

Jeśli ktoś nie lubi piosenki poetyckiej może 16 lutego wybrać się do Best Western Grand Hotel, gdzie odbędzie się koncert popularnego zespołu Poparzeni Kawą Trzy. Wielbicieli ostrzejszych klimatów na pewno zainteresuje występ Nocnego Kochanka w klubie Bohomass lab.

Powyższe informacje związane z koncertami znalazłam na stronie: https://www.kiwiportal.pl/, którą serdecznie polecam
















Od 28 stycznia w Kielcach odbywała się kolejna edycja Festiwalu Smaku w której uczestniczyłam z przyjemnością. Bardzo lubię tą imprezę, ponieważ w jej trakcie mam możliwość spróbowania ciekawych dań w przystępnej cenie. Lista lokali w których mogłam zjeść potrawy festiwalowe była długa, jednak kilka z nich naprawdę mnie zaciekawiło. Z drobną pomocą zdecydowałam się wybrać do Siedmiu Pokoi oraz Azurro. Na mojej liście zainteresowań była również gruzińska restauracja Chinkalnia oraz Żółty Słoń. Niestety, ze względu na brak czasu oraz miejsc, nie udało mi się tam wybrać. Pomimo tego, lokale które odwiedziłam oczarowały mnie propozycjami dań, przygotowaniem, sprawnością obsługi i ogólnym wystrojem.

Nim przejdę do oceny menu muszę przyznać, że w obu lokalach obsługa była na bardzo wysokim poziomie.  Szybka, sprawna, uśmiechnięta i znająca ofertę. Za samych pracowników obie restauracje otrzymują ode mnie po piątce z plusem.

W przypadku menu oba również wypadają dobrze. W Siedmiu Pokojach menu przypominało mi konkretne jedzenie po polowaniu. Było dużo mięsa  oraz kilka składników regionalnych. Na przystawkę zaserwowano nam tatara z gęsi Chmielnickiej z korniszonem, szalotką, rzodkiewką, śmietaną wiejska podwędzana oraz podpłomykiem. Przyznaję, ze pierwszy raz w życiu jadłam tatara. I nie żałuję! Ten podany był wyśmienity – mięso bardzo dobrze doprawione, o odpowiedniej frakturze. Z podanymi dodatkami stworzył naprawdę ciekawe danie, które z chęcią bym zjadła po raz drugi.

Przystawka była jedynie preludium przed daniem głównym, które również okazało się wyśmienite. Karkówka duszona w cydrze Sandomierskim z sałatka z zielonych pomidorów, roszponką oraz bułką kminkowa własnego wypieku, do tego podany sos cebulowy z pieczonym czosnkiem była genialna. Mięso zrobione bardzo soczyste i rozpływało się w ustach. W połączeniu z dodatkami świetnie się uzupełniało. Kapitalną robotę robił sos cebulowy, który przypomniał mi czasy dzieciństwa. Będąc mała, nie przepadałam za takim sosem, teraz próbując żałowałam, że zasmakował mi tak późno. Również deser był dla mnie podróżą sentymentalną do lat dzieciństwa. Maślanka, jabłka, wata cukrowa czy beza to rzeczy, które sprawiły, że znów przeniosłam się w czasie.

Siedem Pokoi dostarczyło mi ciekawą podróż w przeszłość. Bardzo cenię również to, że podano produkty regionalne, charakterystyczne dla woj. świętokrzyskiego. Jedzenie bardzo mi smakowało, estetycznie wypadło bardzo dobrze. Restauracja bardzo u mnie zapunktowała i na pewno z chęcią jeszcze do niej zajrzę.

Kolejnym wartym uwagi miejscem jest Azurro, lokal we włoskim stylu. Głównie kojarzyłam go z pizzy, choć jeszcze w nim nie jadłam. Festiwal Smaku i dość ciekawa oferowana przez nich pizza spowodowały, że odwiedziłam to miejsce. I nie żałuję.

Na przystawkę otrzymaliśmy zupę – krem z topinamburu, wędzonego łososia z oliwą truflową. Zupa została podana ciepła, o dość ciekawym smaku. Przyznaję, ze nie jadłam za wielu rzeczy z topinamburem, więc smak kremu był dla mnie oryginalny. Do tego łosoś bardzo dobrze się do tego komponował.

Daniem głównym była pizza z boczniakami oraz porchettą. Przyznaję, że dla mnie to danie było gwiazdą wieczoru. Pizza na cienkim cieście z małą ilością składników zrobiła na mnie dobre wrażenie. Smak grzybów oraz szynki bardzo mnie urzekł. Wszystko co jadłam było dla mnie nowością – nigdy do tej pory nie miałam okazji  ich próbować. Szczególnie zachwycałam się smakiem boczniaków. Zwykłe pieczarki dodawane standardowo do pizzy mogły się przy tym schować!

Wisienką na torcie był deser. Semifredo, czyli włoski przysmak składający się ze śmietany, jajek i zmrożonych owoców, oczarował mnie jak i moich znajomych.  Smak tak niesamowity. To pokazuje zatem jak bardzo dania serwowane w Azurro mi się spodobały.

Dzięki Azurro doświadczyłam nowych potraw i połączeń smaków. Bardzo cenię za to  lokal, ponieważ dał mi możliwość spróbowania czegoś, czego nie jadłam  do tej pory. Dzięki  tak pozytywnej wizycie na pewno zagoszczę w Azurro w przyszłości






















Dziś przedstawiam człowieka niezwykłego o wielu pasjach. Społecznik, ornitolog, badacz oraz ratownik medyczny. Osoba, która to udała się na wyprawę na Biegun Południowy na cały rok! O kulisach pobytu na Antarktyce w wywiadzie z Damianem Czajką.

Czemu zdecydowałeś się na tak niezwykłą wyprawę na Antarktykę?
Zawsze lubiłem zimno bardziej niż ciepło. Trudno jednoznacznie  powiedzieć skąd zrodził się pomysł na wyprawę.  Pierwszy raz pomyślałem o tym ponad 20 lat temu po przeczytaniu szkolnej lektury "Zaczarowana zagroda". Jednak nie podejrzewałem, że to zaowocuje takim pomysłem. Kilka lat temu zobaczyłem ogłoszenie o naborze na wyprawę na Antarktykę, jednak nie poczyniłem żadnych kroków w tym kierunku. W  2016r. znajoma podesłała ogłoszenie na kolejną wyprawę i tym razem stwierdziłem - czemu nie? W ostatnim dniu naboru przygotowałem potrzebne dokumenty i zaaplikowałem. Jest takie powiedzenie
„A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady”? Ja zaś pytanie to rozszerzyłem, bo czemu nie rzucić wszystkiego i wyjechać na Antarktykę

W jaki sposób dostałeś się do grupy? Czy były jakieś specjalne wymagania? 
Jak już wspomniałem rozpoczęło się od złożenia aplikacji, później była rozmowa kwalifikacyjna i decyzja komisji. Wymagania dotyczące wyprawy są jasno określone
w corocznym naborze. Oprócz wymogów dotyczących konkretnych stanowisk, duży nacisk kładzie się na dodatkowe umiejętności, patenty oraz uprawnienia. Im bardziej wszechstronny kandydat, tym szanse na dostanie się. Jako, że podczas wyprawy robi się dosłownie wszystko bardzo ważne, aby mieć jak najbardziej wszechstronne umiejętności. 

Czy musiałeś odbyć specjalne przygotowanie przed wyprawą?
Oczywiście samo zakwalifikowanie się na wyprawę to dopiero początek. Po informacji że jest się w składzie kolejnej zmiany następuje intensywny czas przygotowań. Na początek badania lekarskie, odwiedzenie wielu specjalistów od których decyzji zależy czy ostatecznie wyjedziesz z załogą na stację. Następnie szkolenia:  dotyczące konkretnych stanowisk,
 a także indywidualne i grupowe. Na koniec przygotowań ma miejsce tygodniowy cykl szkoleń dla całej wyprawy, skupiony głównie na szkoleniach morskich i związanych
z bezpieczeństwem. Jest to także czas kiedy można poznać  lepiej swoją załogę, zintegrować się, bo przecież z niektórymi przez kolejny rok przyjdzie dzielić dolę i niedolę.

Co najbardziej cię zaskoczyło podczas wyprawy?
Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie, ponieważ na miejscu okazało się, że tych zaskoczeń było tysiące. Kiedy już sobie mówiłem, że widziałem wszystko i nic więcej nie jest możliwe szybko okazywało się że jest inaczej! Każde wyjście w teren, kolejny dzień
w tej surowej (ale jakże pięknej) krainie przynosił kolejne zaskoczenia.  Na pewno pozostaną one w mojej pamięci na bardzo długo.

 Jak wyglądało codzienne życie na stacji Arctowski?
Codzienność na stacji wyznaczała praca oraz zadania, które realizowaliśmy w trakcie pobytu. Dzień zaczynaliśmy od śniadania, następnie była odprawa i wyznaczenie celów na dany dzień/tydzień.  Aby wykonać swoją pracę dobrze i prawidłowo zaczynaliśmy od sprawdzenia warunków pogodowych, głównie siły i kierunku wiatru. To ten żywioł wyznaczał możliwości pływania po Zatoce Admiralicji czy też przemieszczania się lądem po Wyspie Króla Jerzego. Ja jako osoba współprowadząca monitoring ekologiczny większość czasu spędzałem w terenie, wykonując kolejne powierzone nam zadania. Liczenia gniazd,
a następnie młodych pingwinów, zliczanie innych gatunków ptaków gniazdujących na wyspie, monitoring ssaków płetwonogich to była moja codzienność. Znacznie mniej czasu, przynajmniej w okresie letnim,  spędzałem w obrębie stacji. W trakcie lata o godzinie 14.00 mieliśmy obiad, gdzie często zasiadaliśmy cała załogą. Pracę kończyliśmy wieczorem, następnie po wykonaniu powierzonych zadań następował czas wolny. Nieco inaczej wyglądało to w okresie zimowym, gdzie nastawiliśmy się na szybsze wykonanie zadań, zatem pory posiłków zostały nieco przestawione, a wieczorami mieliśmy więcej czasu na własne potrzeby. Oczywiście od każdej zasady są wyjątki, zatem każda wizyta gości, czy turystów zmieniała harmonogram dnia, dostosowując go do potrzeb danej chwili.
Czy były jakieś minusy podczas twojego pobytu na Biegunie Południowym?
Zdecydowanie w okresie zimowym minusowa była temperatura :). Tak naprawdę trudno mówić o minusach. Wszystko to, mimo upływu czasu jest wciąż takie świeże i żywe, więc nie uważam, ze były tam jakieś trudne momenty. W żaden sposób nie przysłaniały mi pozytywnych elementów pobytu w tak wspaniałym miejscu. Do niewielkich minusów mogę zaliczyć to, że nie widziałem zorzy polarnej. W tamtej szerokości geograficznej niestety
o nią bardzo trudno. Na pewno deprymująco działała tęsknota, rok rozłąki z rodziną, przyjaciółmi czy znanym mi życiem. Człowiek uczy się tam życia na nowo, nauka ta przesiąknięta pozytywnymi momentami.
Co dała ci ta wyprawa?
Nowe doświadczenia, przyjaciół z całego świata, wiele nauki z której czerpię i korzystam
w codziennym życiu. Miałem możliwość zobaczenia kawałka naprawdę niezwykłego lądu, przeżycia roku w surowych warunkach oraz sprawdzenia samego siebie. Odkryłem swoje dobre cechy, gdzieś głęboko we mnie ukryte, jak i swoje słabości. Spełniłem jedno ze swoich życiowych marzeń. Zdecydowanie był to bardzo dobry czas.

Czy w przyszłości masz w planach tak niesamowite wyprawy jak ta?
Życie jest bardzo zaskakujące. Prawdą jest, że po tej wyprawie świat bardzo mi się skurczył i wiem, że wszystko o czym zamarzymy jest osiągalne.  Trzeba tylko na niego pracować, jedna zdecydowanie warto. Nie wiem czy wrócę na Antarktykę, póki co za wcześnie na takie rozważania. Byłem również jakiś czas  temu w Ameryce Południowej.
Podróż ta również uświadomiła mi jak niewiele w naszym kraju wiemy o ludziach tam żyjących. Spotkałem w tym czasie mnóstwo fantastycznych osób, a duża część z nich ma polskie korzenie. Wtedy to zrodził się w mojej głowie pomysł na kolejną wyprawę. Chcę podążyć za potomkami Polaków w Ameryce Południowej, odkryć jak żyją, poznać ich historie, porozmawiać z nimi. Obecnie organizuję zbiórkę funduszy na realizację tego celu. Jestem także w stałym kontakcie ze stroną brazylijską, skąd płynie duża pomoc merytoryczna i bardzo pozytywny odzew. Aby jednak projekt w pełni się powiódł potrzeba jeszcze sporo pracy. Więcej o tym przedsięwzięciu można przeczytać pod linkiem: https://pomagam.pl/araukariapolakow/
Zachęcam każdego do wsparcia tej inicjatywy, z każdą złotówką jesteśmy coraz bliżej osiągnięcia zamierzonego celu. A co na przyszłość...? Czas pokaże.

W związku z problemami z ustawieniami posta nie udało mi się wstawić niesamowitych zdjęć podesłanych przez rozmówcę. Abyście zobaczyli piękno tamtejszej okolicy oraz niezwykłosć fauny zachęcam Was do obejrzenia zdjęć zrobionych przez Damiana pod tym linkiem. Dodam, że zdjęcia się objęte prawami autorskimi i zabrania się ich kopiowania,  przechowywania lub udostępniania do celów komerycjnych bez wiedzy i zgody autora.




















Dziś podrzucam Wam kolejną porcję ciekawych wydarzeń.  Znajdziecie tutaj zapowiedzi wystaw, festiwali, pokazów tanecznych i innych ciekawych eventów. Każdy znajdzie coś dla siebie. Zaznaczam, że jest to subiektywna lista najbardziej interesujących (w moim odczuciu) wydarzeń. Lista powstaje w oparciu o portale kulturalne lub działy kultury w regionalnej prasie. Wiele ciekawych wydarzeń znajduję również dzięki znajomym, którzy są zainteresowani różnorodnymi zdarzeniami. Zapraszam zatem do prześledzenia ciekawych eventów!

Każdy kto lubi zumbę powinien się znaleźć w Hali na ul. Żytniej 25 stycznia gdzie odbędzie się Charytatywny Maraton Tańca. Wszystkie zebrane środki zostaną przeznaczone na potrzeby i marzenia dzieci z II Kliniki Pediatrii Oddziału Onkologii i Hematologii w Kielcach (informacja ze strony wydarzenia). Bilet wstępu 25 zł. Więcej informacji znajdziecie tutaj 


Kielecki Teatr Tańca zaprasza na pokazy dyplomowe z zakresu tańca jazzowego. Na scenie Kieleckiego Centrum Kultury zaprezentowanych zostanie 18 pokazów przygotowanych przez studentów. Bilety w cenie 28 zł.

Niedziela w stolicy województwa świętokrzyskiego obfituje w bezpłatne spotkania z sztuką i kulturą. 27 stycznia w Muzeum Historii Kielc odbędzie się pożegnanie wystawy „Ikony” Michała Płoskiego.

 W trakcie wydarzenia będzie  możliwość spotkania się z autorem. Tego samego dnia w Muzeum Dialogu Kultur będzie miało miejsce kolejne spotkanie z cyklu „Niedziela w Muzeum”, którego gościem będzie ceniony fotograf Janusz Buczkowski.

Od 28 stycznia w Kielcach będzie miał miejsce kolejny Festiwal Smaków. Lista miejsc oraz potraw serwowanych w lokalach możecie zobaczyć na stronie wydarzenia. 

W przyszłym tygodniu będzie można również obejrzeć ciekawe propozycje filmowe. Kino Fenomen w WDK zaprasza w dniu 29 stycznia (wtorek) na cykl „Spotkanie z filmem górskim”. Tego samego dnia w Czerwonym Fortepianie odbędzie się spotkanie z poezją pod nazwą „Porozmawiajmy o uczuciach”.

Miłośników drugiej wojny światowej zapraszam 30 stycznia do „Przystanku Historia” (ul. Warszawska 6) na film historyczny „The Liberation of Auschwitz” prezentujący obóz po wkroczeniu 1 Frontu Ukraiińskiego  Armii  Czerwonej. Film w dramatyczny sposób pokazuje rzeczywistość obozową. Więcej informacji o wydarzeniu: tutaj.

Parę dni wcześniej, bo 27 stycznia można w kinie Moskwa zobaczyć niesamowity film „Lista Schindlera”. Pokaz jest wyjątkowy, ponieważ odbywa się on w 25 rocznicę powstania filmu. Informacje o wydarzeniu znajdziecie na Facebooku: 

Źródła wpisu: Gazeta Wyborcza oraz Kiwi Wydarzenia

















Od  14 stycznia w Kielcach i województwie świętokrzyskim rozpoczęły się ferie. Uczniowie mogą korzystać z szeregu atrakcji, które przygotowały kieleckie placówki kultury, oświaty i popularnonaukowe. Często na stronach internetowych można znaleźć bardzo wiele przydatnych i ciekawych informacji  jak i harmonogram zajęć podczas ferii.  Dlatego też zachęcam was do odwiedzenia strony danej instytucji, której program wam się spodobał.

Teatr Lalki i Aktora "Kubuś"  przygotował na okres ferii pokaz swoich najpopularniejszych spektakli, warsztaty plastyczne ze studentami Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Na spektakle również przygotowano również tańsze bilety.  Propozycję popularnonaukową dla najmłodszych można znaleźć w Energetycznym Centrum Nauki Kieleckiego Parku Technologicznego. Ośrodek przygotował warsztaty oraz zwiedzanie wystaw propagujących nauki ścisłe, chemię czy fizykę. Soboty są zarezerwowane w Centrum na rodzinne zwiedzanie ekspozycji dotyczących działania i odkrywania różnych przedmiotów i urządzeń.

Kulturalne atrakcje dla najmłodszych przygotowało Biuro Wystaw Artystycznych. Dzieci oraz młodzież będą mogli obejrzeć wystawę regionalną z naszego województwa, poznają różne rodzaje sztuki. W trakcie ferii w palcówce odbywają się również warsztaty plastyczne, gdzie ich uczestnicy będą mogli wykonać również samodzielne prace różnego rodzaju technikami. BWA przygotowało również ekspozycje plenerowe „Śladami po śniegu”.  Spotkania będą możliwe przy odpowiedniej ku temu pogodzie.  

Bogata oferta kulturalna czeka na dzieci w domu kultury Zameczek, gdzie  odbywa  szereg warsztatów: taneczne, fotograficzne czy śpiewu. Najmłodszych będą uczyć znawcy i fachowcy w danych Muzeum Historii Kielc dziedzinach. W będzie można zobaczyć patriotyczną wystawę, w Centrum Geoedukacji odbywają się  zajęcia, ekspozycje i warsztaty związane z geologią. Kielecki Teatr Tańca przygotował bezpłatne lekcje dla dzieci i młodzieży.  

Wpis powstał dzięki artykułom, które znalazłam w lokalnej prasie w „Echu Dnia” „Gazecie Wyborczej” oraz w internetowym wydaniu RMF24